Stowarzyszenie BONITUM

POMOC OSOBOM

Niepełnosprawnym Intelektualnie

Aktualności

Trzecia Wyprawa Bonitum - Góry Suche

Trzecia wyprawa Turystycznego Bonitum zainspirowana przez Dawida i Tomka w imieniu Gminy Mieroszów, super gości mówiących o miejscach, w których mieszkają jakby to był ósmy cud świata. My wrocławskie mieszczuchy głodni tych cudów ruszyliśmy pomimo dziwnej pogody w świat, który jest dla nas zagadką, bo nieokiełznana natura taka właśnie dla mieszczuchów jest. Dziwna i niesamowita. Niestety tym razem nie dotarli uczestnicy wyprawy poruszający się na wózkach inwalidzkich, stąd nastąpiła lekka modyfikacja trasy. Powinnam się spodziewać, że nie będzie łatwo, wręcz po zakopiańskiej eskapadzie poziom trudności znacznie zostanie podniesiony przez naszego przewodnika Jarka Pieniaka. No i stało się: pętla na Garbatkę ze Średniaka, ale na Miłosza i z powrotem udała się. Interwały Gór Suchych zdobyte, choć suche to one wcale nie były!

I poszliśmy…

Ranek mglisty i chłodny ale humorki przednie, a w plecakach same dobroci, do tego zostaliśmy obdarowani super pamiątkami od Tomka i Dawida (kartki, magnesy, mapy i foldery dla uczestników i rodziców) , które na pewno utrwalą pamięć o dzisiejszej przygodzie i zainspirują do dalszej eksploracji Gór Suchych. A warto bo pięknie i dziko i pachnie naparstnicami i poziomkami, których pełno na zboczach.

Nie przewidziałam tylko tempa, jaki narzucili uczestnicy, widać że czekali wszyscy na tę wycieczkę a fakt, że nie wiemy co może nas czekać po drodze chyba najbardziej nas motywuje. Dałam za wygraną po jakiś dwudziestu minutach i przykleiłam się do Kasi i jej mamy Teresy idących swoim „wolnym” krokiem dostojnie obserwujących przyrodę i starających się nie poślizgnąć na błotnistym szlaku.

Dzięki temu udało mi się razem ze wszystkimi pokonać trudne momenty i cieszyć się wejściem na szczyt zarówno jeden jak i drugi i trzeci!

Fajnie jest być razem ze wszystkimi, fajnie jest obserwować z dumą wysiłek jaki wkładają w pokonywanie swoich słabości. Jak uczą się współpracy, dbają wzajemnie o siebie i troszczą się o swoje potrzeby. Jak robią sobie zdjęcia, dzielą się jedzeniem, czekają na siebie na szlaku. Jak mój syn, który z nami jedzie, czy inni członkowie rodzin, wstający skoro świt i goniący nas swoimi samochodami na autostradzie (nie zawsze dzieciaki chcą by rodzice szli z nimi, przecież są dorośli a rodzice to jednak przeszkadzają) widzą, że niepełnosprawność może być „zwykła”. I przez być może jeden dzień, patrzą na swoje dorosłe dzieci jak na partnerów pokonujących ten sam co oni trudny szlak. Może trochę przestaną się bać o ich przyszłość, może trochę zaczną im ufać bardziej w samodzielności, może trochę odpuszczą sobie samym.

Taka terapia górami dla każdego z nas !

Kategoria: